Odkąd pamiętam uwielbiałem oglądać go na parkiecie. Niższy, słabszy od wielkoludów z NBA, nadrabiał zwinnością, finezją, skutecznością, imagem. Z czasem stał się megagwiazdą ligi, nie umiem sobie wybaczyć że nie widziałem go na żywo w Katowicach. Dzisiaj czytając artykuł z philly.com potwierdziły się pogłoski. Iverson (chyba) ostatecznie żegna się z ligą. Więcej info na supergigancie.
Nic przyjemnego czytać takie teksty, a dopiero co cieszyłem się że “The Answer” is back. Zaczyna mi brakować w lidze graczy naprawdę godnych uwagi (za kilka lat nie będzie juz shaqa, bryanta, williamsa i innych).
