Przeglądam stare zdjęcia.

Przeglądam stare zdjęcia z Anglii. Na spokojnie, na dużym powiększeniu. Zaczynam przypominać sobie detale, masę detali. Cofam się w czasie. Pamiętam te podniecenie nowym miejscem, innym krajem, pierwszy raz mieszkając samemu. Pamiętam tamtą wiosnę, chłód, angielskie prowincjonalne powietrze, wszędobylską cegłę, zieloną trawę, mimo że nie zagrzałem tam tak długo jak mogłem i początkowo chciałem, ciągle siedzi we mnie delikatne uczucie tęsknoty. Nie umiem sprecyzować o jaki rodzaj tęsknienia chodzi, czy to autentycznie za miejscem, czy to tylko złudna tęsknota za czymś co minęło, za wspomnieniami. Czułem tam rodzaj pustki, wielu rzeczy mi brakowało, wielu musiałem się nauczyć ale ta pustka była kojąca. Magiczny spokój, wyciszenie, i spacery na moment przed burzą. Tak to ten moment roku kiedy robię się nostalgiczny, chyba mentalnie ciągle jestem w 09, w najgorszym 09 jaki mógł być.